Podziel się:
Skopiuj link:
Podziel się:
Skopiuj link:

Tę stratę kobiety często niosą samotnie. "Czują się odpowiedzialne"

Poronienie bywa nazywane "stratą niewidzialną". Często dochodzi do niego, zanim kobieta zdąży zakomunikować ciążę. Tym trudniej przejść przez żałobę, którą nierzadko przeżywa się samotnie, w izolacji, bez zrozumienia. - Słowa nie przechodzą przez gardło - mówi psycholożka mgr Zuzanna Kamińska.

Nawet co czwarta kobieta mogła stracić ciążę

Poronienie to zjawisko częste, choć oficjalnych statystyk nie sposób zgromadzić. W literaturze medycznej skala zjawiska jest opisywana tak: według American College of Obstetricians and Gynecologists utrata wczesnej, klinicznie rozpoznanej ciąży u kobiet 20-30 lat dotyczy ok. 9-17 proc. przypadków, a ryzyko rośnie wraz z wiekiem. Nawet większą skalę (ok. 15-25 proc. klinicznie rozpoznanych ciąż) wskazują niektóre przeglądy naukowe.

Zawsze będą to jednak dane szacunkowe. Część strat ma miejsce bardzo wcześnie, zanim kobieta trafi do lekarza. Nawet gdy dochodzi już do kontaktu z systemem, dane są rozproszone.

Po stracie dziecka ojcowie są zupełnie ignorowani #dzieciutracone

Jak kobieta przeżywa żałobę po poronieniu?

Poronienie uruchamia proces żałoby - nawet jeśli ciąża trwała krótko. Badania pokazują, że po stracie częste są objawy lęku, obniżonego nastroju i stresu pourazowego. W badaniu opublikowanym w BMJ Open wykazano, że istotna część kobiet po poronieniu lub ciąży pozamacicznej spełnia kryteria "prawdopodobnego PTSD", a nasilone objawy lęku i depresji mogą utrzymywać się co najmniej kilka miesięcy.

- Kobieta, która przeżyła taką stratę, doskonale wie, jaki to ból. Taka, która tego nie doświadczyła, i tak nie będzie w stanie w pełni tego zrozumieć. Ja byłam w stanie, w którym ciężko było normalnie funkcjonować. Szłam do sklepu, spotykałam po drodze matkę z noworodkiem, a potem wchodziłam prosto na reklamę pieluch. Nie mogłam tego znieść. Każdy taki wyzwalacz powodował u mnie fizyczny ból, chodziłam po ulicy i płakałam. Najchętniej zamknęłabym się w domu, zupełnie odcięła od świata - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Magdalena Wojtkiewicz.

Do głębokiego smutku dochodzą emocje takie jak szok, poczucie winy, złość (na ciało, na los, czasem na personel lub bliskich), wstyd i zazdrość.

- To, jakie emocje odczuwa kobieta po stracie, zależy od wielu czynników. Inaczej będzie wyglądać sytuacja, kiedy ciąża była wyczekiwana, upragniona przez obydwoje partnerów, którzy byli gotowi na rodzicielstwo, ale inaczej może wyglądać u kobiety, u której ta ciąża nie była planowana i wzbudziła lęk. Są kobiety, które przeżyją taką sytuację jak głęboką żałobę, ale spotkałam też takie, które powiedziały, że jedną z gamy odczuwanych emocji była ulga. Warto jednak podkreślić, że nawet u tych kobiet nigdy nie było to doświadczenie pozytywne. Nie spotkałam jeszcze pacjentki, u której taka sytuacja nie wiązałaby się ze smutkiem i poczuciem straty - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską psycholożka i psychotraumatolożka mgr Zuzanna Kamińska.

- Nierzadko kobiety zgłaszają poczucie winy. To, że dziecko rozwijało się w ich ciele sprawia, że czują się odpowiedzialne za to, co się stało - nawet jeśli zupełnie nie miały na to wpływu. Myślą: może zrobiłam coś złego? Może to moja wina? - dodaje.

Strata ciąży to także doświadczenie cielesne. Hormony nie "wyłączają się" od razu: mogą utrzymywać się objawy ciąży, pojawia się krwawienie, ból, zmęczenie.

Dużą rolę odgrywa także reakcja otoczenia. Poronienie często spotyka się z niezamierzonym umniejszaniem: "spróbujesz jeszcze raz", "to się zdarza", "może to i lepiej". W dobrej intencji padają słowa, które skracają żałobę do hasła.

- Pamiętam, że celowo unikałam kontaktów z innymi ludźmi, żeby tylko nie padały pytania jak się czuję. Nie chciałam na nie odpowiadać, bo czułam się cały czas tak samo. Co miałam mówić? Że codziennie chce mi się wyć, że nie mam pojęcia, jak wrócę do normalności? Nie chciałam słuchać, że "potrzeba czasu" albo innych banalnych tekstów. Nie miałam siły udawać, że mi to pomaga. Wiedziałam, że tylko sprawię komuś przykrość - wyjaśnia Wojtkiewicz.

- Pytanie "jak się czujesz" faktycznie może być dla takiej osoby męczące, bo to oczywiste, jak się czuje: źle. Jeśli chcemy okazać troskę osobie zmagającej się ze stratą, zapytajmy czy możemy coś dla niej zrobić. Zapytajmy, czy chciałaby porozmawiać, czy chciałaby gdzieś wyjść, a może właśnie na chwilę zostać sama. Dużo znaczą też propozycje odciążenia od obowiązków: może wyrazem wsparcia będzie przyniesienie obiadu albo pomoc w sprawach domowych? – radzi Zuzanna Kamińska. - Ale nie dopytujmy, co to przeżycie oznacza, jakie były szczegóły.

Wyzwanie dla związku. "Wiem, że miałam szczęście"

Wiele par odkrywa po poronieniu, że przeżywa stratę nierówno. Jedna osoba chce mówić, druga ucieka w działanie: praca, formalności, kolejne badania. U każdej osoby żałoba może trwać i przebiegać inaczej.

Wysoki poziom stresu, lęku i objawów pourazowych może przekładać się na codzienne funkcjonowanie pary: mogą pojawić się drażliwość, trudności w seksualności, napięcia wynikające z innego tempa żałoby. Jednocześnie pojawiają się dane sugerujące, że współczucie dla siebie i partnera oraz uważna komunikacja wiążą się z wyższą satysfakcją z relacji po stracie.

- Wiem, że miałam szczęście, że mój mąż jest na tyle empatyczny i mądry, że pozwolił mi przejść tę żałobę w swoim tempie. Znam przykłady kobiet, które nawet od tej najbliższej osoby słyszały, że "muszą się wziąć w garść", żeby się nie przejmowały, bo "spróbuje się znowu". To musi być coś potwornego, bo kiedy nie rozumie nas nawet partner, to jesteśmy w tym procesie zupełnie same - mówi Magdalena Wojtkiewicz.

- W moim doświadczeniu gabinetowym nie zdarzyło mi się jeszcze spotkać osoby, która by była w takiej sytuacji zupełnie pozostawiona sama sobie i nie miała żadnego dostępu do wsparcia – czy to w rodzinie, czy poza nią. To jednak oznaka, że dostrzegamy jako społeczeństwo, jak trudnym doświadczeniem jest poronienie. Warto jednak podkreślić, że niektóre kobiety z własnej woli podejmują się przeżywania samotnie. Nie informują nikogo o tym, co się stało, bo czasem to jest po prostu zbyt trudne. Słowa nie przechodzą przez gardło - wyjaśnia Zuzanna Kamińska.

Psycholożka podkreśla, że jeśli po kilku tygodniach lub miesiącach nawracają natrętne obrazy, pojawiają się ataki paniki, bezsenność, myśli rezygnacyjne albo trudność w wykonywaniu codziennych obowiązków - warto porozmawiać ze specjalistą. Badania wskazują, że u części kobiet objawy lękowe, depresyjne czy pourazowe mogą być znaczące i utrzymywać się w czasie.

Podziel się:
Skopiuj link:
Podziel się:
Skopiuj link: