fot. Getty Images
Podziel się:
Skopiuj link:

Czułość – remedium na trudne czasy

Czułość to modne dziś słowo. I dobrze. Oznacza troskę i uważność. Wobec partnerki czy partnera, ale i wobec siebie samego czy samej. Ważna jest czułość na co dzień, ale i w sypialni. I wcale nie jest synonimem waniliowego seksu! O różnych odcieniach czułości i cielesności, w tym erotycznej ich stronie opowiada psychoterapeutka, seksuolożka dr Agata Loewe.

Czułość, czyli co?
Przede wszystkim – ładne słowo, które pozytywnie się kojarzy. Po angielsku podobnie – tenderness. Miękkie. Ciepłe. Zapraszające do zbliżenia, bliskości, intymności. Jest w tym coś erotycznego. Ale i słodkość – taka w odpowiedniej dawce. Wiąże się również z troską, ale nie z nadopiekuńczością. Kiedy myślę o czułości, to widzę dwie małpki, które sobie wybierają robaczki z sierści.

Wydaje mi się, że w naszej kulturze czułość wcale nie jest zestawiana z seksem, zwłaszcza w porno, ale i w mainstreamowych filmach. Że jedno zdaje się wykluczać drugie. Co o tym sądzisz?
Oczywiście, jest przecież taka stereotypowa opozycja: wanilia i kink. Czułość jakby z automatu została połączona z wanilią. Uważam, że tego nie da się tak prosto rozdzielić. Kink wcale nie wyklucza czułości! A czuły seks to według mnie taki, który dobrze nam się kojarzy, po którym pozostają pozytywne wrażenia. Taki, w którym jesteśmy naprawdę blisko siebie – można spojrzeć w oczy, wziąć razem oddech, włożyć rękę we włosy… I nie jest ważne, czy był to seks waniliowy, czy nie. Ważniejsze, byśmy byli podczas niego traktowani podmiotowo, by była poświęcana nam uwaga.

Właśnie – uwaga, uważność… To chyba istotna kwestia, choć z pozoru nie kojarzy się z czułością, ciepłym dotykiem, ale jednak jest wyrazem tego, o czym dzisiaj rozmawiamy.
Powiedziałabym nawet, że uważność to jest takie słowo klucz, istotny składnik czułości, choć niby nie namacalny, ale przekłada się szeroko na nasze zachowanie. Uruchamiam wszystkie zmysły, by być w jak najlepszym kontakcie z drugim człowiekiem, odczytywać wysyłane przez niego sygnały i na nie odpowiadać. W momencie, kiedy skupiam się na dawaniu – zgodnie z kołem zgody opracowanym przez seksuolożkę Betty Martin – wtedy właśnie druga osoba jest w centrum mojej uwagi, mojego działania. A jeśli ja robię jej nie tylko to, na co ona ma ochotę, ale zarazem ja również mam na to ochotę, to jest swego rodzaju ideał.

Tylko żeby odpowiedzieć na tę ochotę, pragnienia, potrzeby, to trzeba się skomunikować. Jak zwykle w naszych rozmowach, o czym by one nie były, dochodzimy do kwestii komunikacji!
Komunikacja to absolutna podstawa – warto to wciąż podkreślać. Tylko my boimy się tej bezpośredniości, konkretu, uważamy, że to zabije erotykę, tajemniczość. Wszystko to, co jest związane z taką ekscytującą niepewnością, lękiem przed tym, że nie wiemy, jaka będzie reakcja drugiej strony na to, co zrobimy. Trzeba jednak pamiętać, by nie traktować komunikacji super dosłownie, niczym podpisywania umowy na każdy seksualny ruch. Większość komunikacji międzyludzkiej odbywa się przecież pozawerbalnie. Więc właśnie wtedy, kiedy mamy włączone wszystkie zmysły, wyostrzoną tę uważność. Poprzez spojrzenie w oczy partnerki czy partnera możemy zobaczyć, czy robimy dobrze czy nie. Podobnie będzie z uważnym dotykaniem – czujemy, czy czyjeś ciało dosłownie topi nam się w dłoniach z rozkoszy, czy wręcz przeciwnie – spina się. To są momenty, których nie należy lekceważyć, lecz zapytać, co jest grane. Niekoniecznie od razu brać to do siebie. Powody mogą być najróżniejsze. Może ta druga osoba nie potrafi się wyluzować, zaczyna myśleć o obowiązkach, które ją czekają po seksie. A może przypomina jej się zły dotyk, którego w przeszłości doświadczyła. A może wolałaby po prostu inną technikę. Warto rozmawiać, a nie z góry zakładać, że to z nami jest coś nie tak, co z kolei nas blokuje.

Czułość w seksie kojarzy mi się też z odchodzeniem od tego mainstreamowego pojęcia stosunku, że to koniecznie genitalia, penetracja, że penis plus wagina…
Warto o tym pamiętać, że lubimy różne rzeczy w seksie, że w zależności od dnia, miejsca w życiu będziemy mieć ochotę na coś szybszego czy wolniejszego, bardziej czułego lub szorstkiego. Czasem mamy ochotę na szybki wybuch, a czasem dochodzimy do tego powoli, wędrując przez zakamarki naszych ciał, odkrywamy nowe obszary erogenne. Seksualny repertuar jest bardzo szeroki, szkoda byłoby go sprowadzać tylko do paru pozycji. Co najważniejsze – to my definiujemy, co dla nas jest seksem, jak go rozumiemy.

Spotkałam się ze stwierdzeniem, że czułość istotna jest również na co dzień – nie tylko dla naszego ogólnego dobrostanu, lecz także dlatego, że prowadzi do sypialni, do pogłębienia więzi.
Zdecydowanie. I powiedziałabym o dwóch aspektach – o czułości wobec partnera czy partnerki, ale i wobec siebie. Od tego w zasadzie wypadałoby zacząć! Można przecież powiedzieć o samomiłości jako właśnie czułości i trosce wobec siebie. Kiedy poświęcamy sobie uwagę, to potrafimy rozpoznać, czego potrzebujemy i dążymy do zaspokojenia tych potrzeb. Na własną rękę lub komunikując to, prosząc o to – ale nie wymagając, bo druga osoba może, ale nie musi na to odpowiedzieć. Generalnie jednak czułość jest budulcem naszych więzi, czymś, co pozwala nam być blisko, co przekłada się na nasze relacje codzienne i na nasz seks. Z tym że trzeba pamiętać, że każda osoba ma inne podejście do czułości, mniej lub bardziej ją wyraża. To wiąże się z wzorcami wyniesionymi z domu – obserwujemy od najmłodszych lat, jak się odnoszą do nas i siebie nawzajem nasi bliscy, lecz także wiąże się z doświadczeniami z wcześniejszych związków. Dajmy na to nasz partner miał dziewczynę, która nie lubiła głaskania po twarzy i tym podobnych gestów, w związku z czym mógł stwierdzić, że dziewczyny w ogóle nie lubią takiej czułości i będzie jej unikał – zamiast zapytać o nasze preferencje.

Okazuje się, że czułość to bardzo ważna składowa w różnych aspektach.
Mam wrażenie, że czułość stała się bardzo modna ostatnio, w takim pozytywnym kontekście. Coraz więcej się o niej mówi. Stoi za tym komunikat „zaopiekuj się mną” na różne sposoby. Czułość pomaga nam się zsynchronizować na neuropoziomie, uruchamia nasze neurony lustrzane i sprawia, że chcemy być dla siebie dobrzy w relacjach. A kiedy jest nam dobrze, czujemy się bezpiecznie, ufnie, to możemy odsłonić nasze miękkie podbrzusze, opowiedzieć o słabościach, potrzebach, (seks)fantazjach i wiemy, że spotkamy się z uwagą, zrozumieniem.

A czy bywa i tak, że wstydzimy się czułości? Żyjemy w kulturze szybkich randek, seksu na jedną noc – narósł wokół tego stereotyp, że to pozbawione uczuć relacje, mechaniczne stosunki. Osobiście, jako osoba randkująca, nie do końca się z tym zgadzam…
Wydaje mi się, że popkultura kreuje takie przeświadczenie, że jednorazowy seks nie może być czuły. Że wybieramy seryjne randkowanie zamiast związków, aby się nie odsłaniać, nie pokazywać swojej wrażliwości, bo wtedy łatwiej nas zranić. Oczywiście może być tak, że zostaliśmy czy zostałyśmy w przeszłości zranieni czy zranione, więc teraz boimy się zaufać, zakładamy pancerz. Ale wiele osób w ogóle czy na pewnym etapie życia z masy różnych powodów decyduje się na życie w pojedynkę, uprawia jednorazowy seks, który wcale czułości pozbawiony nie jest. To znów bardziej kwestia indywidualnych uwarunkowań i potrzeb. Poza tym skoro spotykamy się, jesteśmy w tym razem, nawet jeśli tylko przez kilka godzin, to zazwyczaj zależy nam, by było miło, by pozostawić po sobie pozytywne wspomnienia, nakarmić się dobrymi emocjami. To też naturalnie kwestia, by trafić na odpowiednią osobę czy też odpowiednio filtrować kandydatki i kandydatów, używając apek randkowych. Już na poziomie rozmowy można często się zorientować, jak ktoś do nas podchodzi, czy przedmiotowo czy podmiotowo nas traktuje, czy zależy mu po prostu na spuszczeniu napięcia, czy na bliskości, poznaniu nowej osoby w całości a nie tylko w seksualnym, cielesnym wymiarze. Ważne jest także szczere komunikowanie się w takich sytuacjach, bo to, że ktoś był uważny i czuły, nie znaczy, że chce od nas czegoś więcej, jeśli deklarował, że w tym momencie życia nie szuka związku itp.

Upatruję jednak sedna czułości – w słuchaniu ciała, własnego lub cudzego.

Chyba jednak o tę autoczułość bywa trudno.
Cóż, zgrywamy przed innymi i samymi sobą bohaterów i bohaterki. Zwłaszcza my kobiety. Wydaje nam się, że powinnyśmy troszczyć się o wszystkich wokół, a siebie stawiamy na szarym końcu. Tymczasem trzeba zacząć od siebie, pozwolić sobie na słabości, lęki, zrozumieć, że nasze ciało czasem niedomaga, na najróżniejsze ludzkie stany, zaopiekować się sobą. Nie da się iść przez życie niewzruszenie przez cały czas – to iluzja, nie jesteśmy robotami. Więc niech ta czułość w różnych wariantach będzie naszym drogowskazem na nowy rok, który w sumie zaraz nastąpi. Pozwólmy sobie na nią. Zatroszczmy się o siebie. Przyjmijmy czułość, którą inni chcą nam dawać.

Agata Loewe, PhD – psycholożka kliniczna i międzykulturowa, psychoterapeutka systemowa, seksozofka, seksuolożka, założycielka Instytutu Pozytywnej Seksualności. Od 2009 roku współpracuje z instytucjami działającymi na rzecz równości w zakresie płci, genderu, seksualności oraz relacji i dostępu do praw seksualnych człowieka. Prowadzi prywatną praktykę oraz organizuje i prowadzi zajęcia dla osób, które chcą lepiej rozumieć własną seksualność oraz profesjonalnie pomagać innym w tym zakresie. Związana ze Światową Organizacją Zdrowia Seksualnego (WAS), amerykańskim SCU oraz brytyjskim Pink Therapy. www.sexpositiveinstitute.pl

Źródło: Archiwum prywatne

Paulina Klepacz – po pierwsze feministka i wyznawczyni siostrzeństwa. Po drugie absolwentka filologii polskiej i dziennikarka, która uwielbia pisać o seksie – nie ma dla niej tematów tabu. Jest dyrektorką wydawniczą w How2, a także redaktorką naczelną feministyczno-erotycznego magazynu G'rls ROOM oraz współautorką książek: "#girlstalk. Dziewczyny, rozmowy, życie", "Sexy zaczyna się w głowie" oraz "CIPKOnotesu". Prowadzi podcast "Samomiłość" o pozytywnym podejściu do cielesności i seksualności.

Podziel się:
Skopiuj link:
uwaga

Niektóre elementy serwisu mogą niepoprawnie wyświetlać się w Twojej wersji przeglądarki. Aby w pełni cieszyć się z użytkowania serwisu zaktualizuj przeglądarkę lub zmień ją na jedną z następujących: Chrome, Mozilla Firefox, Opera, Edge, Safari

zamknij